Feeds:
Wpisy
Komentarze

 

Marian Hemar (1901 – 1974), wybitny poeta, satyryk, komediopisarz , autor tekstów piosenek, „najbardziej lwowski z poetów”, antysowiecki emigrant zaznaczył, że  „Henryk Sienkiewicz był pisarzem dla dzieci (…), które na zawsze pozostają w nas i którymi my na zawsze zostajemy gdzieś w głębi naszych serc i w mrokach  podświadomości. Żeromski był pisarzem dla młodzieży. (…)

Józef Mackiewicz jest pisarzem dla dorosłych, dla ludzi w wieku męskim (…)”.

   Nie był oczywiście J. Mackiewicz jedynym, który tak odpowiedzialnie traktował posłannictwo pisarza. Do grona tych, których  łączyła potrzeba poszukiwania prawdy,  poczucie odpowiedzialności również za to, o czym się milczy,  oraz podobne bezkompromisowe postawy antykomunistyczne, należy zaliczyć szereg innych pisarzy XX wieku, a wśród nich M.K.Pawlikowskiego, M. Zdziechowskiego, W. Trościankę czy Karola Wędziagolskiego.

Po wydaniu w roku ubiegłym „Wojny i sezonu” Michała K. Pawlikowskiego, który również, naszym zdaniem, „pisał dla dorosłych”, a którego dorobek literacki jest u nas praktycznie nieznany, bo został wydany tylko na Zachodzie, ostatnio wydaliśmy równie mało znane, a piękne i zawierające znaczne zasoby wiedzy historycznej, pisane również „dla  ludzi w wieku męskim” – „Pamiętniki” Karola Wędziagolskiego.pamietniki_00013  Będąc z krwi i kości synem Ziemi Wileńskiej pozostawił po sobie K. Wędziagolski bezcenne dzieło – pisane świadectwo powstawania i opanowywania społeczeństwa przez przestępczy system komunistyczny. Wobec którego, w postaci postkomunizmu, do dziś wolny świat nadal stoi z „podwiniętym ogonem”, nie bardzo wiedząc co z tym robić.  Stąd przede wszystkim wynika nieprzemijająca wartość dzieła Karola Wędziagolskiego.

Józef Mackiewicz wysoko oceniał dzieła jak K. Wędziagolskiego tak i M.K. Pawlikowskiego, o czym świadczą jego opinie, opublikowane po ukazaniu się książek.

Zresztą wszystkich ich łączyło przywiązanie do historycznego WKL, Litwy i Wilna, którym na emigracji swym piórem dobrze służyli. Tym niemniej zostają i po śmierci wiecznymi emigrantami, tułaczami, twórcami kultury niczyjej. Przykład Józefa Mackiewicza, jednego z największych pisarzy XX wieku – w Polsce niedopuszczany do szkolnych programów i szelmowany, bo „zoologiczny antykomunista”, i że z Litwy; a na Litwie również  nie swój, bo pisał po polsku.

Jak dotychczas znany jest nam jedyny przykład właściwego traktowania pisarzy – emigrantów z Litwy, kiedy to w roku 2002 otwierając wystawę poświęconą Józefowi i Stanisławowi Mackiewiczom w Bibliotece Akademii Nauk Litwy (Wróblewskich) jej dyrektor Juozas Marcinkevičius określił ich jako dzieci Wilna. Jego zdaniem ani język, w którym tworzyli, ani ich poglądy nie dają podstawy, aby wątpić o ich przynależności do rodziny wileńskiej. Budujący to przykład. Niestety, jak narazie jedyny.

Włączając do kultury litewskiej dorobek wywodzących się z Litwy dla przykładu A. Mickiewicza, J. Słowackiego, J. Mackiewicza, Cz. Miłosza, M. Zdziechowskiego, K. Wędziagolskiego, W. Trościankę, F. Ruszczyca, Slęńdzińskich, T. Goreckiego oraz wielu, wielu  innych twórców, naukowców i działaczy, używających innych języków niż litewski – dokonanoby posunięcia na miarę czasu, wzbogacając  kulturę litewską. A że inne narody zechcą zaliczyć tych samych twórców do swojej kultury – tym lepiej dla dziela promocji dorobku twórców, tym lepiej dla europejskiej kultury naszego regionu.

Dlatego jesteśmy zdania, że stosunek polskiego społeczeństwa do twórców, a szczególnie  do pisarzy emigracyjnych, należących do elit kultury światowej,  na zasadzie psa na sianie – ze względu na  język, którego najczęściej używali –  dziś w XXI wieku,  jest już daleko posuniętym anachronizmem.

   W roku ubiegłym ukazała się w Polsce książka Grzegorza Eberhardta „Pisarz dla dorosłych. Opowieść o Józefie Mackiewiczu”.  pisarz-dla-doroslych2Jest to dzieło – encyklopedia wiedzy  nie tylko o Józefie Mackiewiczu, ale o ludziach, z którymi się stykał, o twórcach i literaturze emigracyjnej, o jego prześladowcach i postkomunistycznych układach, do dziś panujących w Polsce, gdzie pisarz nie ma dostępu do jawnych materiałów archiwalnych, związanych z Józefem Mackiewiczem, w Uniwersytecie Toruńskim (!?), który zwykliśmy po części nawet uważać za kontynuatora tradycji Uniwersytetu Stefana Batorego!

A ileż tam miłych sercu imion twórców wileńskich, a jaka skala ich zaineresowań, jaki poziom dyskusji, jakie poczucie odpowiedzialności wobec świata! Oraz litewsko – wileńska serdeczna nić łącząca ich w potrzebie.

I  nie narodowość czy język był podstawą ich ocen człowieka – Litwin Stasys Lozoraitis i niemiecka rodzina Mayerów faktycznie uratowali Józefa Mackiewicza i Barbarę Toporską przed głodową śmiercią, a głównym ich prześladowcą był Polak Jan Nowak Jeziorański, który usilnie się starał, aby ich skazać na niebyt i śmierć głodową. Mało znany jest również fakt, że kandydaturę Józefa Mackiewicza do nagrody Nobla wysunęły rosyjskie środowiska emigracyjne. Tam liczył się człowiek jako indywidum, z dorobkiem, kulturą, sposobem odpowiedzialnego myślenia. Nie stać ich było na cynizm, na kłamstwo, na ustępstwa wobec ideologii komunistycznej.

Szczególnie więc odrażająco na tym tle wygląda dzisiejsze polskie bezhołowie na Litwie, oparte na postsowieckich strukturach i ludziach, na sowieckim

 „bezkulturzu”, na bolszewickiej ideologii, podawanej w nacjonalistycznej oprawie.

Niezwykle też smutno, że jedna prywatna osoba może uniemożliwić całemu światu i przede wszystkim Litwinom poznanie poglądów Józefa Mackiewicza,  Jego ważnych historycznych analiz, dorobku, gdzie Wielkie Ksiąstwo Litewskie i Litwa są wielokrotnie wymieniane szczególności w – „Zwycięstwie prowokacji”, Drodze donikąd”, „Nie trzeba głośno mówić”, jak również „Prawda w oczy nie kole” i innych dziełach.

Pisząc o literaturze dla ludzi w wieku męskim nie sposób nie odnotować ukazania się również w roku ubiegłym książki Słowomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. walensa-a-sb2Pozwala ona poprzez analogię zrozumieć skalę postsowieckich wpływów, przebieg procesów przemian i zawłaszczania państwa.  Szczególnie interesujące dla naszego Czytelnika są te części książki, gdzie autorzy bezpośrednio kierują nasze myśli ku Litwie. Takim przykładem są doradcy Lecha Wałęsy, których dobierało bądź akceptowało SB (filia sowieckiego KGB), a którzy póżniej mieli decydujące wpływy na politykę zagraniczną, polonijną i inne tematy, dotyczące bezpośrednio również Litwy i Polaków na Litwie.

Pierwszy Ambasador RP na Litwie sławetny Jan Widacki, jak zaznaczają autorzy książki, wiele zdziałał, aby nie doszło do lustracji agentów sowiecko – perelowskich służb w Polsce.

„ (…) wiceminister Jan Widacki, który w maju 1991 r. na łamach „Gazety Wyborczej” przedstawił cały szereg wątpliwej wiarygodności argumentów przeciwko lustracji. (…) Minister J. Widacki twierdził m.in., że termin „współpracownik” SB jest tak nieprecyzyjny, że można tą kategorią objąć wiele przypadkowych osób, „np. referenta, który przyjeżdża z wykładem do szkoły Służby Bezpieczeństwa”. Dopiero po kilku latach wyszło na jaw, że w 1983 r. Jan Widacki figurował na liście wykładowców Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie (…). Kozłowski i Widacki otaczali się, zwalczającymi wcześniej opozycję, oficerami SB(…)”, zaznaczają autorzy dzieła.

Kim więc się otaczał J. Widacki w czasie późniejszego ambasadarowania na Litwie? Najbliższą i najbardziej zażyłą osobą był Czesław Okińczyc, który już w czasie pierwszego spotkania charakteryzował i przedstawiał Widackiemu poszczególnych  Polaków na Litwie. No i oczywiście środowisko „Czerwonego Sztandaru” vel „Kuriera Wileńskiego”, gdzie ambasador miał zwyczaj się odprężać.

26 listopada 1994 roku najbliższe otoczenie J. Widackiego w obronie jego osoby opublikowało w „Kurierze Wileńskim” oświadczenie, w którym m. innymi czytamy: „W związku z ponawianymi przez niektórych działaczy atakami na Ambasadę RP, w których formułowane są zarzuty, iż Ambasada źle służy społeczności polskiej na Litwie, „dyskredytuje tę społeczność”, a nawet że „wtrąca się w wewnętrzne sprawy Państwa Litewskiego” oświadczamy, że zarzutów tych nie popieramy.

Przeciwnie, uważamy, że działalność Ambasady RP jest zgodna z duchem i literą Traktatu, dobrze służy rzeczywistym interesom społeczności polskiej na Litwie, a także zbliżeniu między Polską i Litwą”. Oświadczenie podpisali m. innymi Cz. Okińczyc, Z. Balcewicz, R. Mieczkowski, St. Korczyński, M. Borusewicz, A. Skakowska, Z. Klonowski, G. Klonowski, A.Płokszto, Z. Siemienowicz, J. Kwiatkowski, J. Wołkanowski, St. Widtmann, S. Matusewicz, A. Błaszkiewicz, P. Giedrojć, A. Klimaszewska, M. Gasztoł, H. Jotkiałło, J. Surwiłło, St. Krzywicki i inni. Godny odnotowania jest też fakt, że popierający J. Widackiego, zostali właściwie usytuowani i zabezpieczeni na przyszłość, nadając dziś ton życia dla polskiego społeczeństwa na Litwie. Szkoda tylko, że niewłaściwy.

Jest w tej książce szereg innych bezpośrednich i domyślnych odnośników do Litwy, pozwalających wiele zjawisk i wydarzeń widzieć we właściwym świetle.

***

Historia uczy, że trudne okresy w życiu społeczeństw i narodów szybciej mijają poprzez oświecenie ludzi. Zachęcamy więc do czytania książek poważnych, uczących nas historii, miłości Ojczyzny, szacunku wobec dorobku pokoleń i własnej godności. W tym kierunku będą podążać nasze publikacje i wydania. Zapraszamy też Czytelników do zabierania głosu w powyższych tematach na naszych odnowionych łamach internetowych.

***

Kiedyśmy przed kilku laty przymierzali do wydania „Pamiętników” Karola Wędziagolskiego, dom autora był jeszcze pod dachem i była nadzieja, że przyszłe pokolenia Czytelników będą mogły nie tylko poznać jego dzieło, ale też miejsce, gdzie on dorastał, dojrzewał, działał, gdzie spotykała się cała liczna rodzina Wędziagolskich, które zdążył na szczęście w porę porzucić wobec zbliżającej się sowieckiej okupacji. Nie wiele bowiem na Ziemi Wileńskiej było rodzin, który wydały aż trzech wybitnych synów – Bronisława – generała, Pawła – profesora  i architekta oraz Karola – działacza antykomunistycznego i pisarza.

Kiedyśmy w grudniu 2008 roku robili zdjęcia do przygotowanego wydania książki – postęp w dewastowaniu domu, otoczenia oraz mogił był zatrważający.

Zapytaliśmy więc przygodnego przechodnia, jak ocenia taki stosunek do pamięci i ludzi wybitnych i zasłużonych nie tylko dla Ziemi Wileńskiej aktualnego gospodarza i właściciela domu oraz otaczającego terenu – władz samorządowych rejonu solecznickiego, do obowiązku których należy ochrona zabytków i opieka nad cmentarzami. 

- Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, to jak „karajedy”. Dopóki będą tutaj rządzić – wyniszczą wszystko – odrzekł.

  Nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek trzymał w ręku książki Józefa Mackiewicza, tym niemniej prawie dosłownie  powtórzył ocenę, jaką wystawił jeden z bohaterów „Drogi donikąd” poczynaniom bolszewików w czasie  sowieckiej okupacji Litwy w roku 1940.   

Nic dodać, nic ująć. Niestety.

Ryszard Maciejkianiec

 W dniach 16 – 19 kwietnia b.r. na zaproszenie Kongresu Polaków w Szwecji mieliśmy zaszczyt odwiedzić ten piękny kraj i odbyć spotkanie się z tam mieszkającymi Rodakami. Celem spotkania było przedstawienie dorobku wydawnictwa „Czas” oraz promocja ostatnio wydanych książek Michała Kryspina Pawlikowskiego „Wojna i sezon” i Karola Wędziagolskiego „Pamiętniki”.

 

Spotkanie w Ośrodku Polskich Organizacji Niepodległościowych w Sztokholmie

Spotkanie w Ośrodku Polskich Organizacji Niepodległościowych w Sztokholmie

Promocja odbyła się w Sztokholmie w głównej siedzibie Kongresu z udziałem władz organizacji w niezwykle serdecznej atmosferze. Na życzliwość wobec wszystkiego, co jest związane z Litwą i Wilnem  ma wpływ również ten fakt, że znaczny odsetek członków Kongresu stanowią Wilnianie, wyróżniający się inicjatywami społecznymi i pracowitością. 

Zresztą postać Michała. K. Pawlikowskiego, jako pisarza i działacza, który w Wilnie przez trzynaście lat redagował w „Słowie” dodatek łowiecki „Gdzie to, gdzie zagrały trąbki myśliwskie”, jest znana wśród Polaków w Szwecji. On to bowiem w ucieczce przed sowiecką agresją przez trzy lata wojny mieszkał w w tym kraju, tu redagował pismo, które przetrwało do lat 80. minionego wieku, tu powstały jego szkice o Szwecji, ktore później znalazły się w tomiku „Brudne niebo”.

Również nie obca była zebranym postać pisarza i działacza antykomunistycznego Karola Wędziagolskiego. I nie tylko. W odróżnieniu od nas, Polacy w krajach o ugruntowanej demokracji są niezwykle dobrze rozeznani w literaturze emigracyjnej , która bez wątpienia jest wyższego polotu i bardziej wartościowa, niż powstała w PRL. Niestety, nie ma jej jeszcze w programach  dla szkół na Litwie z polskim językiem nauczania. Pisałem zresztą o tym w szkicu „Oby zbłądziły pod strzechy”.

Było to nie pierwsze spotkanie z Rodakami w tym kraju, a nasza współpraca z Kongresem, najliczniejszą i najstarszą polską organizacją w Szwecji, trwa nieustannie od roku 1992.

Po spotkaniu w.w. książki, tom poezji Helany Subatowicz „ Gdzie Wilia płynie cicho jak łza”… oraz praca Krzysztofa Trackiego „Ostatni kanclerz litewski” zostały przekazane do bibliotek Kongresu w Sztokholmie i Göteborgu.

 

 ***
Odwiedziliśmy w Västerås grób Romana Koby.

Odwiedziliśmy w Västerås grób poprzedniego Prezesa Kongresu Polaków w Szwecji - Romana Koby.

Ksiązki napisane na emigracji przez pisarzy związanych z Litwą, a wydane w Wilnie, doczekały się pierwszej imprezy promocyjnej za morzem w Szwecji. Niestety, na Ziemi Wileńskiej, gdzie w zwartym skupisku mieszkają litewscy Polacy, aktualnie okupowanej przez Akcje Wyborczą polaków na Litwie, podobnej imprezy przeprowadzić się nie da. A to ze wzgłedu na naszą krytyczną ocenę rzeczywistości pod rządami Akcji oraz antykomunistyczną treść książek  wymienionych pisarzy. Postkomunistyczna hołota nie dopuszcza do zmian, nawet w myśleniu. Wyspa  Kuba na terenie Unii Europejskiej. Jak długo jeszcze?!

Tym serdeczniejsze więc nasze wyrazy wdzięczności i uznania dla Kongresu Polaków w Szwecji.

Poniżej kilka zdań i kilka zdjęć o pięknym i surowym kraju, który jest siedmiokrotnie większy od Litwy.

 

Ryszard Maciejkianiec

Kwiecień, 2009.

 

 

 _________________________________________________

 

Szwecja, Królestwo Szwecji (Sverige, Konungariket Sverige)

 – jest członkiem Unii Europejskiej od 1995 roku.

Całkowita powierzchnia kraju wynosi 449 964 km², w tym woda: 39 010 km²

Szwecja jest konstytucyjną monarchią. Król jest głową państwa, ale ma niewielkie uprawnienia. Przez wieki systematycznie tracił je na rzecz innych organów państwowych: parlamentu, rządu i innych urzędów centralnych.

SzwecjaIstotną część gospodarki szwedzkiej stanowią bogactwa naturalne takiej jak są m.in. wysokiej jakości rudy żelaza oraz duża, zwłaszcza w stosunku do zaludniania, powierzchnia lasów.

Inne główne gałęzie gospodarki to hutnictwo metali nieżelaznych, przemysł maszynowy, metalowy, środków transportu (samochodowy, lotniczy), elektrotechniczny, drzewny i chemiczny.

Grunty orne stanowią zaledwie 7% powierzchni kraju, rolnictwo jest wysoce zmechanizowane i intensywne.

Znane marki szwedzkie to Volvo, Saab (lotnicza i samochodowa), Scania, Koenigsegg, Ericsson, Electrolux, Husqvarna, Vattenfall AB, Skanska AB, Nordea Bank, Tetra Pak, H&M i IKEA.

W Szwecji podatki płaci się na rzecz państwa i gminy, są one mniej więcej po równo rozłożone. Gminy finansują między innymi edukację, służbę zdrowia, a państwo drogi krajowe itd. Szwecja jest uważana za najbardziej socjalne państwo na świecie; bardzo popularne jest określenie “model szwedzki”, który wprowadzono w Szwecji w latach trzydziestych XX wieku.

SzwecjaPolityka socjalna Szwecji opiera się na założeniu, że wszyscy obywatele niezależnie od pochodzenia i stanu majątkowego powinni mieć równy dostęp do edukacji, służby zdrowia, dóbr kultury itd. Szwecja przeznacza poprzez budżet na cele socjalne 27% swojego PKB, jeden z najwyższych na świecie poziomów. W Szwecji budżet państwa oraz firmy prywatne przeznaczają na badania naukowe 4% PKB, co daje pod tym względem pierwsze miejsce na świecie.  W Szwecji działają bardzo rozbudowane związki zawodowe, do których należy 80% pracujących; strzegą one przestrzegania przez pracodawców umów o pracę i ogólnych zasad panujących w Szwecji, jak na przykład zasada, że najpierw należy zwalniać pracowników z najmniejszym stażem.

Szwecja jest krajem o jednej z najwyższych na świecie konsumpcji energii na obywatela (18 MWh/osobę) i równocześnie energetycznie samowystarczalnym.

SzwecjaW energetyce Szwecji duży udział ma energia pochodząca z krajowych elektrowni jądrowych (dziesięć reaktorów dostarcza 45% mocy) oraz wodnych (36%).

Szwecja należy według wielu rankingów do najbardziej bezpiecznych i najmniej dotkniętych korupcją krajów.

Przez wiele lat w Szwecji istniały tylko szkoły państwowe. Na początku lat dziewięćdziesiątych rząd, pozwolił na istnienie szkół prywatnych przy jednoczesnym finansowaniu tych szkół przez państwo. Szkół takich jest jednak niewiele i założenie ich wymaga spełnienia wielu kryteriów. Uniwersytety w Szwecji są wyłącznie państwowe i studia na nich są bezpłatne. Dodatkowo, wszyscy studenci niezależnie od dochodów rodziców od pierwszego roku dostają stypendium.

Większość Szwedów, zwłaszcza tych poniżej 50 lat, nie ma większych trudności w rozumieniu i mówieniu po angielsku. 

W 2007 roku Szwecja zajęła w sporządzonym przez The Economist rankingu 1. miejsce na świecie pod względem rozwoju demokracji.

(Na podstawie Wikipedii, wolnej encyklopedii).

Trudno by było o polityka czy działacza, który by dziś niedoceniał wagi środków masowego przekazu w formowaniu opinii o poszczególnych osobach, wydarzeniach czy tworzeniu wizerunku kraju. Natomiast krajom takim jak Litwa – wyzwolonym z sowieckiego „braterskiego uścisku”, a więc zaistniałym na nowo w świadomości nowych pokoleń ludzi w Europie i świecie, na tworzeniu przyjaznego klimatu i dodatniej opinii o sobie poprzez przemyślaną politykę informacyjną powinno zależeć szczególnie. Jubileusz Tysiąclecia i okazja bycia Wilna jedną ze stolic kultury europejskiej daje ku temu okazję wyjątkową. Tym niemniej, mimo upływu prawie dwudziestu lat od chwili ogłoszenia niepodległości, jakiejś spójnej polityki informacyjnej czy chociażby zamiaru zmian na lepsze, szczególnie w stosunku do środków upowszechniania informacji sąsiednich krajów i własnych mniejszości narodowych, nadal nie da się dostrzec.

W czerwcu 2008 r. na balsas.lt zamieściliśmy publikację p.t. Wizerunek Litwy, a środki masowego przekazu w językach mniejszościowych, będącą próbą spojrzenia na aktualną działalność środków masowego przekazu, upowszechniających informację o Litwie w języku polskim.

Mimo oczywiście ujemnych skutków takiej informacyjnej działalności dla Litwy, ten proces budzi też coraz większe zatroskanie w społeczeństwie polskim, bowiem stanowi systematyczny od lat ciąg prowokowania i ugruntowywania przez grupę awepelowskich działaczy, przy poparciu środków masowego przekazu, w świadomości większości litewskiego społeczeństwa negatywnego obrazu Polaków na Litwie.
ostrabrama_bwCzas, niestety, nie zmienia sytuacji na lepsze. Raczej na odwrót – środki masowego przekazu w języku polskim, utrzymywane głównie ze środków budżetowych Polski (Kurier Wileński, Magazyn Wileński, Tygodnik Wileńszczyzny, Radio znad Wilii i przedstawicielstwo TV Polonia) w coraz bardziej wyrafinowanej formie systematycznie rozpowszechniają negatywną informację, specjalnie akcentując stosunki narodowościowe, które propagandowo dla nie znających realnej sytuacji mogą wyglądać z oddali, z innych krajów i kontynentów na swoisty neofaszyzm wobec ludności polskiej. Szczególny niesmak budzi też fakt, iż robi się to rzekomo w imieniu wszystkich Polaków litewskich, że podaje się tylko jednostronną opinię, i że mówią i piszą o tym osoby, otrzymujące wynagrodzenie z budżetu państwa za działalność na … rzecz państwa.
Oto kilka z wielu typowych przykładów takiej informacyjnej działalności.
W przeddzień drugiej tury wyborów do Sejmu RL, 25 października 2008 roku, TV „Polonia” na żywo na cały świat nadała audycję o aktualnej sytuacji na Litwie –ze studia w Warszawie W. Tomaszewski informował opinię światową o tym, że wyniki pierwszej tury wyborów raczej zostały sfałszowane i dzieje się tak rzekomo na Litwie nie po raz pierwszy; ze studia w Wilnie doradcy premiera G. Kirkilasa – T. Andrzejewski i Cz. Okińczyc (aktualnie doradca kolejnego premiera – A. Kubiliusa, właściciel Radia znad Wilii) informowali świat o złych urzędnikach litewskich, z winy których hamuje się zwrot ziemi dla ludności polskiej; z placu w Wilnie pracownik litewskiej telewizji W. Wojniłło dodatkowo zaogniał sytuację, przypominając o pisowni nazwisk, napisach itd., itp. Wszystko to służyło jednemu – aby bezpośrednio wskazać na „litewskiego wroga” i na tych „polskich obrońców”, za których już jutro trzeba oddać swój głos.
11 lutego b.r. w stolicy nastąpiła zmiana władzy – nieudolnie rządzący na przeciągu ostatnich dwóch lat samorządowi politycy z ramienia partii usuniętego od władzy prezydenta R. Paksasa i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie okazali się w mniejszości. W tym samym więc dniu na stronie najbardziej opiniotwórczego i poczytnego polskiego dziennika „Rzeczpospolita” ukazała się korespondencja z Wilna p.t. Polacy odsunięci od władzy w Wilnie, autorem której jest redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” Robert Mickiewicz. Autor publikacji twierdzi że:
Nowa koalicja może prowadzić antypolską politykę(…).
Nowe władze będą podejmowały niekorzystne decyzje dla Polaków(…).
Śmiało można prognozować, że teraz zostanie wstrzymana renowacja polskich szkół i przedszkoli(…).
Jak mówi się nieoficjalnie, nowe władze miasta w ramach polityki oszczędzania mogą nawet zlikwidować kilka polskich szkół i przedszkoli w Wilnie(…).
Kolejnym skutkiem zmiany władzy w litewskiej stolicy może być wstrzymanie procesu zwrotu ziemi w Wilnie(…).
Wielu prawicowych polityków, którzy wczoraj przejęli władzę, otwarcie wypowiadało się przeciwko zwrotowi ziemi Polakom(…).
Również, jak się prognozuje po dojściu nowej koalicji do władzy, pracę straci wielu Polaków, którzy w ostatnich latach byli zatrudnieni w stołecznym samorządzie.
I mimo że realne przekazanie insygniów nastąpiło tylko 14 lutego, już 11 lutego z łam „Rzeczpospolitej” Polska i świat wiedziały, jakie „krwiożercze zamiary” ma wobec ludności polskiej nowo powołana koalicja w stołecznym mieście Wilnie!
O ile większość powyższych tez redaktora naczelnego „Kuriera Wileńskiego” należy uznać za zwykłe pomówienia nie podlegające dyskusji, to warto odnotować fakty, o których nie pisze redaktor R. Mickiewicz ani na łamach „Kuriera Wileńskiego”, ani w korespondencjach do zagranicznej prasy:
1. W Wilnie już dawno dojrzała potrzeba optymizacji sieci placówek oświatowych z polskim językiem nauczania. Nieprzemyślane i szkodliwe decyzje działaczy Akcji, jak też wieloletnia nieudolność w okresach bycia w składzie koalicji rządzącej doprowadziły do tego, że w niektórych dzielnicach Wilna znikły albo znikną szkoły z polskim językiem nauczania. Wyłącznie z winy działaczy Akcji.
2. Najtrudniejszym okresem w zwrocie ziemi był czas, kiedy w powiecie tym tematem zajmował się oddelegowany z ramienia Akcji Z. Balcewicz i który, jak wynikało z publikacji prasowych, załatwił kilkanaście działek jedynie sobie i rodzinie.
W ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy to Akcja ponownie należała do koalicji rządzącej w Wilnie – zadbano głównie o przekazanie kilkuhektarowej działki dla rodziny W. Tomaszewskiego.
I na tym głównie polegał „sukces” ludności polskiej w okresie kilkakrotnych rządów Akcji w mieście Wilnie.
Dlatego sianie postrachu, że w okresie rządów nowej koalicji będzie jakoby jeszcze gorzej, jest po prostu nie fair chociażby z tego powodu, że jeszcze gorzej, bardziej nieuczciwie i bardziej nieudolnie już być nie może.
3. Mówiąc o możliwych zmianach w obsadzaniu stanowisk w samorządzie m. Wilna po zmianie koalicji i przedstawiając ten proces jako rzekomą rozprawę na tle narodowościowym, redaktor naczelny „Kuriera Wileńskiego” i w.w. polskie pisma usilnie nie dostrzegają wieloletnich szykan i prześladowania Polaków litewskich ze strony działaczy Akcji Wyborczej w Wilnie i rejonach podwileńskich.
Dla przykładu 31 grudnia 2008 roku zostało zlikwidowane przedsiębiorstwo „Vilniaus butai”, a na jego miejsce powołano przedsiębiorstwo „Vilniaus miesto bustas”. Procesem reorganizacji i przeprowadzania specjalistów do nowego przedsiębiorstwa kierowali będący jeszcze w koalicji przedstawiciele Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Łamiąc prawo, bez pracy pozostawili głównie specjalistów – Polaków likwidowanego przedsiębiorstwa, w tym matkę małoletnich dzieci, które uczą się w szkole z polskim językiem nauczania. Bo nie należą do Akcji, jej nie popierają, uważają bowiem, iż stanowi ona główną przeszkodę na drodze do postępu i wolności dla ludności polskiej na Litwie. I jak zauważyli zwolnieni Polacy – w ciągu ostatnich lat doznali szykan i byli prześladowani jedynie \przez działaczy Akcji Wyborczej tzw. Polaków na Litwie, i że Litwini aż tak małostkowo i złośliwie się nie zachowują – jest to bowiem inny poziom kultury oraz inne pojmowanie potrzeby przestrzegania prawa i obywatelskiego obowiązku.
W tym samym dniu 11 lutego b.r. korespondenci TV Polonia W. Wojniłło i E. Maksymowicz, na co dzień będący pracownikami Litewskiej TV, w półgodzinnej audycji z Turgiel i Wilna dosłownie załamywali ręce nad losem Polaków litewskich, bowiem decyzja sądu zobowiązująca do zdjęcia kilku polskich i rosyjskich napisów jest wołaniem o pomstę do nieba i stanowi ostateczną rozprawę ze społeczeństwem polskim! I tak co tydzień na cały świat!
1 kwietnia b.r. Radio znad Wilii poprzez wywiad z W. Tomaszewskim napomknęło nawet o możliwości wywołania zbrojnego powstania (!?) na wzór Śląskiego, w związku z oczekiwanym połączeniem wspólną dyrekcją litewskiego i polskiego pionów w jednej ze szklół, gdzie zmiejsza się ilość dzieci!
Powyższe i szereg innych faktów dowodzi, że od chwili, kiedy to kilka lat przed ogłoszeniem niepodległości niektóre sowieckie pisma wydawane po litewsku i sowiecki „Czerwony Sztandar” (aktualnie „Kurier Wileński) wydawany po polsku, kierowane bez wątpienia z tego samego ośrodka, rozpoczęły głośne wzajemne ujadanie, podrzegając nastroje antypolskie i antylitewskie – nie wiele się zmieniło.
Przez lata i obecnie władze Litwy całkowicie usuwając się z mass mediów w języku polskim i oddając tym samym w informacyjne władanie również znaczną część społeczeństwa Litwy– prowadzą, naszym zdaniem, błędną politykę, nie sprzyjającą m. in. budowaniu społeczeństwa obywatelskiego.
Co więcej, taka wybitnie jednostronna informacja w duchu konfliktu i nietolerancji, nadawana na potrzeby organizacji politycznej Akcji Wyborczej przez wszystkie środki przekazu w języku polskim na Litwie przy jednoczesnym braku możliwości nadania i odbioru w tymże języku innego zdania i opinii – wyraźnie nosi znamiona terroru informacyjnego. A w warunkach, kiedy znaczna część Polaków litewskich, niestety, ma trudności z odbiorem informacji poprzez środki masowego przekazu w języku litewskim – taki stan wyraźnie narusza obowiązujące prawa człowieka i obywatela do pełnej i wszechstronnej informacji, co też powinno być obiektem troski władz.
Godna jest też uwagi i analizy w ramach prawa unijnego pozycja sąsiedniej Polski, która ze środków budżetowych swego państwa finansuje jednostronne potoki informacji na potrzeby partii na Litwie, tym samym wyhamowując docieranie unijnych i ogólnoludzkich wartości do środowiska Polaków na Litwie.

Ryszard Maciejkianiec

Starsze wpisy »

Rodoma versija 6 iš 42 
7:56:03 May 27, 2009   
May 2008 May 2010
Sąrašas   Archyvas   Pagalba